Koryto rzeki a rzeka

Z lęku do miłości

28.02.2021

Koryto rzeki a rzeka

Chciałabym wszystko, co się we mnie pojawia przyjmować z pełną otwartością.

Każdą emocję.

Każdej patrzeć w oczy.

Każdą nanizać na oddech.

Każdej udzielić gościny –

zapatrzyć herbaty,

pozwolić odpocząć i rozgrzać się,

ogrzać i rozprostować kości po (znojnej) podróży…

Czy to niewidzialne tło wszelkich form, to „powietrze”…, ta cisza przed i pod myślami…, i w myślach… i w emocjach… może mnie tego nauczyć…?

Może wcale nie muszę być w stanie pomieścić emocji…?

Może mogą się ze mnie wylać…

Odbić się ode mnie jak grochem o ścianę…, skoro tak czy siak jest dla nich wystarczająco dużo miejsca w tym niewidocznym tle, z którego się wyłoniły i w którym się rozpuszczają…?

Czy wystarczy przypomnieć sobie, tudzież podtrzymywać w codziennej kontemplacji widzenie tego, że to niewidoczne tło  w s z y s t k o  wypuszcza – a zatem zarazem przyjmuje – i rozpuszcza…?

Może wystarczy trzeźwe patrzenie…?

małgo rosa

Bordowy kapelusz: https://zrzutka.pl/skg34e

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *