W zanadrzu

31.01.2021
Królowa Śniegu
Chciała mu dać na imię Bożydar. Było to – zdaje się – wyrazem zaufania ponad lęk – miała wszak ledwie osiemnaście lat. Jednak w wyniku jakiegoś zawirowania między nią o ojcem dziecka Boży Dar otrzymał inne imię. I może to ściągnęło na niego nieszczęście… – odebranie prawdziwego imienia. Tego nadanego rzekomo przez tatę ku pamięci pewnej przyjaźni nie lubił. Przyszedł do niego jeden zamiennik, później drugi, a on chętnie je przyjął.
Cokolwiek działo się między nim a jego matką później, Bożydar zawisł nad jego oddechem jako wyraz pierwotnego uwielbienia. I płochliwego jak wczesna wiosna zaufania do życia.
Miał kompulsywną skłonność do kontrolowania. „N i e n a w i d z ę, gdy plany się zmieniają!!!” – syczał przez zaciśnięte zęby lub też ryczał. Ten brak elastyczności terroryzował jego partnerkę. Gdy przychodziła do niej jakaś „refleksja na schodach”, gdy wyłoniła się przed nią nowa możliwość lub ewentualność, trzeba jej się było zmierzyć z jego irytacją lub wściekłością. Dostawało się jej też za wszystkich wokół – przyjaciół, znajomych, rządy państw… Zupełnie nie rozumiał, że to nie ludzie zmieniają plany. To się w końcu stało nie do wytrzymania. Rozstanie dokonało się. Jego córka miała wówczas tyle samo lat, ile on, gdy jego rodzice wzięli rozwód.
Być może ten wewnętrzny przymus kontrolowania, ten brak zaufania do życia sączył się z nieuleczonej dziecięcej rany. Nigdy nie pogodził się bowiem z rozstaniem rodziców – miał jasną teorię i winowajcę i szlus.
Rozejście się nie bolało jakoś rozdzierająco. Odczuł ulgę. Chwycił mocno cugle, szarpnął nimi i ruszył w ciemność pod zawieję. Królowa Śniegu w męskiej postaci. Jak na ironię, kochał słońce.
małgo rosa
Jeśli chcesz mnie wesprzeć: https://zrzutka.pl/skg34e