Smycz na smyczy

Z lęku do miłości

18.03.2021

Smycz na smyczy

Złoty łańcuszek chwil, które złożyły się na jej poród był najbardziej ekstatycznym momentem mojego życia.

Eksplozja wdzięczności rozsadziła w s z y s t k o.

Nie bolał obalały odbyt.

Do niedawna, gdy patrzyłam na nią śpiącą, na moim sercu momentalnie lądował ptak pokoju. Składał  skrzydła na swoich bokach z bezwiedną łagodnością jej zamkniętych powiek.

Teraz moje serce jest puste jak zapomniana studnia.

Moje patrzenie za bielmem znużenia.

Oddam Ją Najśliczniejszą w dobre ręce.

W ręce silniejsze od moich.

Ręce, które będą ją przygarniać i głaskać równie czule.

Ale w parze z sercem, które nie szamoce się jak ptak w klatce.

W parze z głową, która nie ciska się jak lwica w klatce.

Potrzebne usta wolniejsze i cichsze od moich.

Potrzebne oczy bez naprzemiennych błyskawic i rzęsistych deszczów.

Potrzebne oczy bardziej słoneczne.

Zachłysnęłam się parę razy, gdy wyrzygiwałam ckliwe bzdety o macierzyństwie.

Teraz mój żołądek jest pusty.

I spojrzenie głuche.

Oddam na miesiąc…

Lub na dłużej.

Owszem, na zawsze oddałabym kontrolę…

Zęby umyłaś?

Aparat założyłaś…?

Zadanie domowe zrobiłaś…?

małgo rosa

Bordowy kapelusz: https://zrzutka.pl/skg34e

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *