08.01.2021

Listy do więzienia

Cześć Kochana!

Poranna kawa na ciemnym podwórku. Ja i pogrążone w ciemności podwórko patrzymy sobie w milczeniu w oczy. Wszystko jest na swoim miejscu, gdy śpi. Zmierzwiony krzak. Gorejący* niegorejący krzak. Drobniusie, nagusie gałązki… Przywołują mnie nienachalnie i coś we mnie wie, że zawieszając na nich wzrok mogę odpocząć.

Nagle wypływa ze mnie, że wszystko wypływa ze mnie… Zostawiam tu to rozpoznanie w takiej surowej formie. To jest bez wyjaśnienia. Bo nie zwracam się do umysłu. Albo się coś czuje, albo mnie. Albo na jakieś słowa coś wewnątrz się budzi, ożywia albo nie. Jeśli się nie budzi, nie będę tego wybudzać argumentami.

Od wczoraj czuję chłód w określonym miejscu na pięcie. Jakbym miała w jednym punkcie mokrą skarpetę. Jest sucha, to tylko takie wrażenie. Przyszło dziś do mnie – też rankiem na podwórku -, że może to jest miejsce styku między czymś a czymś… Albo przejście dokądś… Mogłabym sprawdzić jaki narząd wewnętrzny jest połączony z tym miejscem na stopie, ale mam ostatnio taką niechęć do zbierania informacji via lewa półkula… Tak długo zagłuszałam w sobie intuicyjne wiedzenie… A teraz nawet, gdy coś we mnie bojaźliwe skomle, że  coś stracę, gdy zrobię to a to, lezę tam, gdzie diabeł nie może…

Czekam tu na Ciebie.

Gdy wyjdziesz, pójdziemy na kwietną rozkołysaną łąkę… Będziemy po niej chodzić boso… Zachodzące słońce ozłoci nam powieki… 

Słowa zamilkną w zwyczajnym zachwycie. 

małgo rosa

Ilustracja: Katsushika Hokusai, „Sarumaru Dayu” from the series „100 Poems by 100 Poets”

  • krzak gorejący  <<w Biblii: płonący krzak, znak obecności Boga>> wg  Słownika Języka Polskiego PWN

https://zrzutka.pl/skg34e

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *