Płynne złoto

Płynne złoto

Chcę się kochać tak, że  czuję, że wewnątrz mnie krąży płynne złoto. Goreje w podbrzuszu i płynnie w górę, zalewa mi twarz tuż pod czaszką, spływa kaskadą z tyłu głowy, rozlewa się po plecach i pośladkach, nogami w dół po koniuszki palców, a potem wycieka ze mnie w ziemię. Rozświetla ją, czyni fluorescencyjną i sprawia, że świat zaczyna się jarzyć bladym blaskiem.

Chcę się kochać przed kołyszącym się w delikatnym tańcu ogniem w kominku.

Na miękkiej ciepłej skórze, na drewnianej podłodze.

W aksamitnej ciemności.

W absolutnej niewinności.

Oddaję już wszystkie gwałty, zdrady i pogardy.

Chcę się kochać świetliście albo wcale.

Jeśli nie mogę się kochać świetliście zostawiam moją seksualność tam gdzie jest – przycupniętą w kąciku, otuloną cieniem.

Małgo Rosa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *