Widoki na seksualność
03.02.2023
Cieleśnie
Patrzyła z łapczywą przyjemnością na jego szczupły tors i smukłe jak gałęzie ramiona. Na brzuch, na którym można poczuć grunt pod stopami. Na penisa niezaprzeczalnej urody.
Wystarczyło spojrzeć sobie w oczy. Prosto i bez cienia kokieterii.
Wywarzał językiem jakieś drzwi i ponosił się w niej ciepły prąd, który szybko i tonem głuchym na wszelki sprzeciw – potencjalny – poszedł do góry.
W klatce piersiowej i w gardle zaprószył się ogień.
Czuła mrowienie w twarzy, w ramionach, w dłoniach… Ale nie takie z odrętwienia… To było takie mrowienie, jakby komórkom oczy wyszły z orbit…, jakby coś nagle a niespodziewanie zmiotło z nich do cna beznadziejny przewlekły letarg…, i o co teraz chodzi… – pytają niemo niezdolne nawet poruszyć wargami…
Dłonie i stopy pociły się, jakby lepkością chciały uchwycić się życia…, tej chwili…
Jej piersi nabrzmiały, stały się gorące i zaczęło z nich cieknąć cichymi cieniutkimi strużkami słodkawe mleko… Odnalazła jedną strużkę, umoczyła w niej opuszki palców, oblizała je. Zebrała jeszcze raz trochę tego nektaru na opuszki palców i dała mu do posmakowania.
Nigdy wcześniej nie czuła się tak cieleśnie… Czuła wyraźnie poszczególne części ciała, które jakby wychodziły jedna po drugiej, jedna przed drugą jej na spotkanie, na spotkanie jej świadomości.
Czuła swoje kości, ścięgna… B y ł a c i a ł e m jak nigdy przedtem…
Z uwielbieniem wślizgiwała się całym jestestwem w swoją śliską, ciepłą, ciemną jaskinię… W ekstazie bezosobowego poczucia własnej mocy i piękna pozwalała mu dalej nurkować po perłę, dotykać jej językiem…
Małgo Rosa