Talizman

W zanadrzu

20 VI 2016

Talizman

Siedzi na pościelonym łóżku. Nogi podkulone, twarz wtulona w dłonie. Dłonie wilgotne od łez…

Odkłada na bok kopertę, wstaje, krząta się miedzy kuchnią i pokojem i pisze do niej w myślach:

Rzadko piszę maile, jeszcze rzadziej dzwonię, nie jestem dobra w tzw. „utrzymywaniu kontaktu”… Ale zapewniam Cię, że gdy już ktoś zapadnie mi w serce… To tam po prostu jest… W cieple pełgającego wewnątrz światła… Może jest czymś, co podsyca to światło…? Jest tam poza słowami, myślami, smsami… itp. Spotykam się z taką osobą niekiedy po latach i od razu doświadczamy bliskości w rozmowie, w spojrzeniu… Mówimy o tym, co w nas żywe. Nie ma mowy o ustawianiu parawanów ze słów.

Twoja oszczędność w ekspresji… Nie sypiesz słów nadaremno… Nie zagłuszasz. Nikogo. Żadnej sytuacji… Patrzenie na Ciebie sprawiało, że przypominała o sobie i ośmielała się nieco ta cząstka mnie, która pragnęła powściągliwości, milczenia. I ta cząstka mnie, która chce się wycofać z kompulsji wyrażania wdzięczności.

A wiec bez zbędnej egzaltacji: dziękuję za wszystko. Coś w nas…, coś większego niż materialność ciała i iluzje umysłu spotkało się i rezonowało. Dzięki temu mogłam unieść się nieco wyżej, zejść trochę głębiej…

PS Lubię 'Kruka’. Moja biżuteria 'około-ślubna’ jest od 'Kruka’ :-)”

W kopercie była kartka, na niej napisane odręcznie: „Kropla słońca na pochmurne dni… (pogodne zresztą też 🙂 Napisz czasami do mnie: …” Tu adres mailowy, poniżej imię i nazwisko. I jeszcze bursztynowy wisiorek od „Kruka”.

małgo rosa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *